
Zephyr Beach Club — nowe miejsce w Lamai, do którego chce się wracać
Lamai to ogólnie niedoceniana plaża. Szeroki pas piasku, czysta woda, przestrzeń — ludzi jest tu znacznie mniej niż na Chaweng, a widoki są tak piękne, że zdjęć nie trzeba nawet retuszować. Niedawno na tej plaży otwarto Zephyr Beach Club — i wydaje się, że bardzo dobrze się tu wkomponował.
Zephyr to nie miejsce na imprezę do białego rana. Tutaj jest zupełnie inaczej: spokojne, eleganckie miejsce tuż nad brzegiem morza. Biało-niebieski wystrój w stylu nadmorskim, bez zbędnych dodatków, a morze tuż przed oczami. Jest basen z wodą morską i leżaki — leżysz, przenosisz wzrok z basenu na zatokę i z powrotem, i nie musisz się nigdzie spieszyć.
Z jedzeniem trafili w dziesiątkę: w menu jest zarówno kuchnia tajska, jak i europejska, jest z czego wybierać zarówno dla miłośników tom yam, jak i dla tych, którzy chcą zwykłe śniadanie lub makaron. Wegetarianie też znajdą coś dla siebie.
Dodatkowym atutem jest muzyka. W ciągu dnia gra dyskretny mid-tempo, przy którym dobrze się rozmawia i drzemie na leżaku. W piątki i soboty odbywają się występy na żywo i sety DJ-skie — wieczorem atmosfera staje się bardziej ożywiona, ale nie zamienia się w dyskotekę.
Czynne codziennie od 9 rano do 11 wieczorem, więc można tu przyjść zarówno na późne śniadanie, jak i posiedzieć z koktajlem do zmroku. Na Lamai nie zobaczycie zachodu słońca jako takiego — słońce chowa się za wyspą — ale wieczorami niebo nad morzem czasami zabarwia się na różowo tak bardzo, że połowa plaży wyciąga telefony. Przeżycie takiego wieczoru w Zephyr to osobna przyjemność.
Jeśli będziecie na Lamai — zajrzyjcie tam. To nowe miejsce, jeszcze nieznane, i na tym polega jego urok: można zdążyć je pokochać, zanim wszyscy się o nim dowiedzą.





